Wieczór w domu Miłoszów owocny. Każde pomieszczenie wypełnione jest malarstwem. Wszyscy pięknie wyglądają w salonie na kanapie, z głową między nogami rozkraczonego pływaka. Ames (żona) nam kibicuje, bo to podobno nieczęste żeby ktoś się kręcił po kotłowni. A żeby Miłosz o swoich pracach cokolwiek opowiadał, to już w ogóle ;-)
Rymarz spotkała się popołudniu z Jagą i przekazała jej zaproszenie. Jaga wchodzi w nasze działanie w duecie z Piotrem - jest bardzo sceptyczna, a Piotr nie odzywa się w tej sprawie ani słowem. Proponuję jej napisanie tekstu, a ona mi marketing. Po naszym grupowym porannym entuzjazmie jej indywidualny chłód jest dla mnie mordęgą.
Opuszczamy imprezę z Wojtkiem dość wcześnie, ale z poczuciem płynięcia w dobrym kierunku. Rozmowa tli się jeszcze na tarasie, ale już beze mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz